Transkrypcja filmu dokumentalnego „Niezłomni – podporucznik Edward Taraszkiewicz »Żelazny«”

„Gdy przypomnę sobie naszych najlepszych ludzi, których kości popróchniały, mimowolnie mnie dławi. W roku 1946 grupa nasza liczyła 48 ludzi. Dziś z nich pozostałem tylko ja. To że żyję do tej pory przypisuję łasce Boga, który iskierkę łaski ma dla mnie, bo przez tyle lat walki ręce moje nie splamiły się niczym brudnym, czy czyjąś krzywdą”. Edward Taraszkiewicz „Żelazny” urodził się 22 stycznia 1921 roku w Duisburgu, do którego jego rodzina wyemigrowała. W połowie lat 20–tych, wraz z bliskimi, wraca do Polski. Do Włodawy, gdzie zastał ich wybuch wojny. W 1940 roku „Żelazny” został wysłany na przymusowe roboty do Niemiec. Wrócił po pięciu latach. „Różne pociągi krzyżowały się na polskich szlakach. Repatriacja z Zachodu. Jechali w nieznane i pewno żaden z nich nie zdawał sobie sprawy, że to właśnie tworzy się historia”. Podjął walkę podziemną w organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Został zastępcą dowódcy w oddziale swego brata Leona – „Jastrzębia”. Oddział jego brata, poza walką z komunistyczną władzą, zajmował się zwalczaniem pospolitych bandytów, nękających ludność cywilną. „Ręce do góry!”. Po śmierci „Jastrzębia”, w styczniu 1947 roku, pod pseudonimem „Żelazny” zostaje dowódcą. Przeciwny ujawnieniu się, chciał kontynuować walkę zbrojną. Był niezłomnym bojownikiem podziemia antykomunistycznego na Lubelszczyźnie. Jego oddział podlegał dowódcy „Wolności i Niezawisłości”, kapitanowi Brońskiemu – „Uskokowi”. Po śmierci „Uskoka”, w maju 1949 roku, przy „Żelaznym” pozostało zaledwie kilku partyzantów. Mimo to jego oddział wykazywał dużą aktywność i skuteczność bojową. W październiku 1949 roku, na stacji kolejowej w Stulnie, zatrzymał pociąg, w którym przewożono tajne dokumenty Urzędu Bezpieczeństwa. Zawierały one listę agentów komunistycznych, umożliwiającą rozpoznanie konfidentów i wykonanie wyroków. Podporucznik Edward Taraszkiewicz „Żelazny” ginie 6 października 1951 roku, podczas próby przebicia się, przechwyconym pojazdem, z okrążenia w Zbereżu. W obławie na czterech żołnierzy uczestniczyło sześciuset żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wspieranych przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa z Włodawy.

Autor: Wacław Holewiński