Prośba o łaskę Tadeusza Pelaka z 18 listopada 1948 roku

Do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej w Warszawie. Prośba o łaskę Tadeusza Pelaka, skazanego na śmierć, wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, z dnia 15 listopada 1948 roku, Sr 904/48. Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! Jestem synem małorolnego chłopa. Przed wojną ukończyłem siedem oddziałów szkoły powszechnej. Pomimo szczerych chęci i zdolności do nauki, ciężkie warunki materialne nie pozwoliły mi się dalej kształcić. W roku 1941 wstąpiłem do zawiązującej się na naszej wiosce organizacji pod nazwą „Z.W.Z.” („Związek Walki Zbrojnej”). W roku 1942 należałem do jednej z pierwszych drużyn dywersyjnych na naszym terenie. Brałem czynny udział we wszystkich akcjach sabotażowych i bojowych. W tym czasie, mając jeszcze słabe uzbrojenie, odbiliśmy transport kilkunastu osób wiezionych do obozu. W roku 1943 z drużyn dywersyjnych sformowano pierwszą grupę lotną pod dowództwem porucznika „Ewy”. Jedną z większych akcji było rozbicie więzienia w Opolu Lubelskim, gdzie zwolniliśmy 35 osób. W jednej z akcji zginął porucznik „Ewa”. Komendantem naszym został porucznik „Siapek”, pod którego dowództwem wysadziliśmy wojskowy pociąg niemiecki, na torze koło Nałęczowa, ostrzeliwując go i obrzucając granatami ręcznymi. W wyniku walki zginęło około 200 Niemców. Po aresztowaniu i powieszeniu porucznika „Siapka”, dowódcą naszym został porucznik „Zapora”. Nasilenie naszych akcji zbrojnych znacznie się powiększyło. Wysadzaliśmy pociągi, idące na Wschód, i robiliśmy zasadzki na oddziały żandarmerii, operującej w terenie. Od chwili wyzwolenia do wiosny pozostawałem w domu, przy gospodarce. W maju 1945 roku pojawił się na moim terenie oddział leśny, pod dowództwem dawnych moich przełożonych z czasów niemieckich, którzy wciągnęli mnie do oddziału, gdzie przebywałem trzy tygodnie. W październiku ujawniłem się z tego okresu, mając szczery zamiar nie brać udziału w żadnej pracy nielegalnej w Odrodzonej Ojczyźnie. Od wiosny 1946 roku w terenie naszym ponownie zaczęły działać oddziały leśne. Ponieważ w ich skład wchodzili również moi dawniejsi koledzy, Władze Bezpieczeństwa podejrzewały mnie o utrzymywanie z nimi kontaktów organizacyjnych i zaczęto mnie ścigać. Z chwilą tą moje normalne życie się skończyło. Za namową kolegów podjąłem się pełnienia roli skrzynki kontaktowej na swojej wiosce, ponieważ musiałem i tak się ukrywać. Po ogłoszeniu amnestii w 1947 roku, ujawniłem się, z mocnym postanowieniem, aby już nigdy do życia nielegalnego nie wracać. W czerwcu 1947 roku przybył do mnie mój dawny przełożony, ujawniony obecnie, kapitan „Wisła”, i powiedział mi, że Komenda Okręgu, za wiedzą Władz Bezpieczeństwa, prowadzi rozmowy z kolegami dotychczas nieujawnionymi, i prosił mnie, abym postarał się o skontaktowanie go z „Zaporą”, o ile będzie w moim terenie. Spotkałem „Zaporę” i załatwiłem ten kontakt. Byłem przekonany, że czynię to za zezwoleniem Władz i nie robię nic nielegalnego. Niestety po pewnym czasie zaczęto mnie ponownie ścigać. Sytuacja moja stała się tragiczną. Z domu nie mogłem wyjechać, będąc głównym oparciem rodziny w gospodarstwie. Dalsze pozostawanie groziło w każdej chwili aresztowaniem. Ponieważ zagranicą mam krewnego, będącego w dobrych warunkach materialnych, liczyłem, że, o ile dostanę się do niego, mógłbym dopomóc moim najbliższym. Wobec tego, skoro nadarzyła się okazja, z ciężkim sercem, zdecydowałem się wyjechać z kraju, co stało się przyczyną mego aresztowania. Złośliwy zbieg okoliczności, wbrew mej woli, uniemożliwił mi kilkakrotnie powrót do normalnego życia. Obecnie mam 26 lat i jestem jedyną podporą rodziny. Ojciec mój jest chory, w domu pozostaje matka i sześć sióstr, z których najmłodsza ma cztery lata. Pozbawiona męskiej siły w gospodarstwie, rodzina moja cierpi nędzę. Wychowany w ciężkich warunkach, jako syn małorolnego, oceniam dobrze doniosłość reformy rolnej i tych wszystkich przemian, jakie wsi polskiej przyniósł sojusz Partii Robotniczych i zjednoczenie sił Demokracji, dające chłopu ziemię. W więzieniu zetknąłem się z ludźmi z miasta i dowiedziałem się o skutkach upaństwowienia przemysłu i przewrocie w życiu polskiego robotnika. W Polsce przedwrześniowej miałem zamkniętą drogę nauki, lecz teraz starałbym się o to, aby moje rodzeństwo mogło się lepiej ode mnie wykształcić i poznać nową Demokratyczną Polskę. Zdaję sobie sprawę, że błądziłem. Ostatnim moim błędem była chęć ucieczki z Polski. Chcę moje winy okupić i przyczynić się do uświadomienia mojej wsi, która dotąd nie zdaje sobie w pełni sprawy ze zdobyczy Demokracji. Błądziłem nie ze złej woli, ale z przypadku, i z mocnym postanowieniem poprawy, z całego serca, proszę Pana Prezydenta o ułaskawienie, o to, abym nie zginął marnie w młodym wieku, ale mógł jeszcze kiedyś do moich ukochanych i do mojej wsi rodzinnej powrócić, i pracować w swoim skromnym zawodzie dla dobra Ojczyzny. Warszawa, dnia 18 listopada 1948 roku. Tadeusz Pelak.